27-letni mieszkaniec powiatu rybnickiego stracił około 800 tysięcy złotych po tym, jak uwierzył osobom podszywającym się pod pracowników banku i policjantów. Przestępcy przekonali go, że jego pieniądze są zagrożone, a on sam uczestniczy w policyjnej akcji mającej zabezpieczyć środki. Historia zwraca uwagę nie tylko ze względu na ogromną kwotę. Pokazuje również, że ofiarami zaawansowanej socjotechniki nie są wyłącznie seniorzy, a jednym z najgroźniejszych elementów podobnych oszustw jest nakłonienie ofiary nie tylko do oddania własnych oszczędności, ale również do zaciągnięcia nowych zobowiązań finansowych.
800 tysięcy złotych straty. Wszystko zaczęło się od fałszywej historii o zagrożonych pieniądzach
O sprawie poinformowała 28 września 2026 roku Komenda Powiatowa Policji w Raciborzu. Z oficjalnego komunikatu wynika, że do komendy zgłosił się 27-letni mieszkaniec powiatu rybnickiego, który został przekonany przez oszustów, że jego środki finansowe są zagrożone. Rozmówcy przedstawiali się jako pracownicy banku oraz policjanci i wmówili mężczyźnie, że uczestniczy w akcji mającej zabezpieczyć jego pieniądze.
Na tym jednak przestępstwo się nie zakończyło. Oszuści nakłonili 27-latka do zaciągania kredytów w różnych bankach. Następnie mężczyzna przekazywał uzyskane środki zgodnie z otrzymywanymi instrukcjami. Łączna strata wyniosła około 800 tys. zł. Policja nie podała do publicznej wiadomości, ile dokładnie kredytów zaciągnięto, w jakich kwotach ani w jaki sposób pieniądze ostatecznie trafiły do przestępców.
To ważne zastrzeżenie, ponieważ przy podobnych sprawach często pojawiają się przelewy na wskazane rachunki, wypłaty gotówki, wpłaty za pomocą kodów BLIK albo inne formy transferowania środków. W tym konkretnym przypadku nie znamy jednak szczegółów i nie należy ich dopowiadać. Wiemy natomiast, że schemat wykorzystany wobec 27-latka doskonale wpisuje się w znany od lat model oszustwa „na pracownika banku” połączony z metodą „na policjanta”.
Najpierw strach, później autorytet. Tak działa ten mechanizm
Podstawą podobnego oszustwa nie jest zaawansowane włamanie do systemu bankowego, ale manipulacja człowiekiem. Przestępca najpierw tworzy poczucie bezpośredniego zagrożenia: ktoś próbuje ukraść pieniądze, wziąć kredyt na dane klienta, włamać się na rachunek albo w samym banku działa grupa przestępcza. Ofiara ma otrzymać wrażenie, że sytuacja właśnie trwa i każda minuta zwłoki zwiększa ryzyko utraty pieniędzy.
Drugim etapem jest budowanie wiarygodności. Do rozmowy może dołączyć rzekomy funkcjonariusz policji, przedstawiciel działu bezpieczeństwa banku albo innej instytucji. W znanych wcześniej przypadkach przestępcy podawali prawdziwe nazwiska funkcjonariuszy, posługiwali się informacjami możliwymi do znalezienia w internecie, a nawet wykorzystywali spoofing telefoniczny, dzięki któremu na ekranie telefonu ofiary mógł wyświetlić się numer należący do rzeczywistego banku czy jednostki policji. Policja wielokrotnie ostrzegała, że sam numer widoczny przy połączeniu przychodzącym nie stanowi dowodu na to, kto faktycznie dzwoni.
Nie wiadomo, czy spoofing został wykorzystany również w przypadku 27-latka z powiatu rybnickiego – raciborska policja tego nie podała. Sam mechanizm jest jednak na tyle powszechny, że warto o nim pamiętać. Przestępca może stworzyć bardzo przekonujący scenariusz i zadbać o kilka pozornie niezależnych „potwierdzeń”, które utwierdzają ofiarę w przekonaniu, że faktycznie rozmawia z bankiem i policją.
Oszust może nakazać nawet wzięcie kredytu
Szczególnie niebezpieczna jest część scenariusza, w której ofiara zostaje przekonana do zaciągnięcia kredytu. Dla osoby patrzącej z zewnątrz pomysł, aby w celu „ochrony pieniędzy” pożyczyć od banku kolejne kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych, może wydawać się absurdalny. Oszustwo nie jest jednak prezentowane ofierze w taki sposób.
Przestępcy potrafią przekonywać, że ktoś właśnie próbuje wziąć kredyt na dane klienta i konieczne jest „zablokowanie” tego procesu poprzez złożenie własnego wniosku. Innym wariantem jest wmówienie rozmówcy, że bank lub policja prowadzą kontrolowaną operację przeciwko nieuczciwym pracownikom instytucji finansowej. Ofiara może usłyszeć, że kredyt zostanie później anulowany, pieniądze są tylko „środkami technicznymi”, a wszystkie wykonywane operacje odbywają się pod nadzorem służb.
Takie historie były już wcześniej wykorzystywane. Policja opisywała między innymi przypadek, w którym młodemu mężczyźnie wmówiono, że powinien sam zaciągnąć kredyt, aby przeciwdziałać rzekomemu wyłudzeniu. Pieniądze następnie trafiły do przestępców.
To właśnie dlatego komunikat policji dotyczący sprawy z powiatu rybnickiego zawiera bardzo jednoznaczne ostrzeżenie: policjant nie poprosi obywatela o zaciągnięcie kredytu, przekazanie pieniędzy ani wykonanie przelewu w ramach prowadzonej akcji. Pracownik banku również nie będzie nakazywał klientowi zaciągnięcia kredytu w celu zabezpieczenia jego środków.
To nie jest oszustwo wyłącznie „na seniora”
Przypadek 27-latka jest również dobrym powodem, aby skończyć z przekonaniem, że oszustwa telefoniczne tego typu dotyczą przede wszystkim osób starszych, które słabiej radzą sobie z technologią. W lipcu 2026 roku policja informowała chociażby o 33-letniej kobiecie, która po kontakcie z osobami podszywającymi się pod pracownika banku i policjanta straciła ponad 210 tys. zł. Ona również przekazywała oszczędności i zaciągała kolejne zobowiązania.
Nowoczesne oszustwo socjotechniczne jest projektowane tak, aby wykorzystać nie brak inteligencji czy wiedzy technicznej, lecz naturalne reakcje człowieka. Jeżeli ktoś dowiaduje się, że właśnie trwa próba kradzieży jego oszczędności albo zaciągnięcia kredytu na jego dane, zaczyna działać pod wpływem stresu. Jeżeli następnie „pracownika banku” potwierdza „policjant”, a rozmówca zna część danych ofiary i posługuje się profesjonalnym słownictwem, presja może być jeszcze większa.
Najważniejszą obroną okazuje się więc nie wiedza o wszystkich aktualnie stosowanych metodach oszustów, ale jedna prosta procedura: przerwać kontakt i rozpocząć weryfikację od początku własnymi kanałami.
Zadzwonił bank? Rozłącz się i sam zadzwoń do banku
Jeżeli osoba podająca się za pracownika banku informuje o włamaniu na konto, podejrzanym kredycie czy konieczności „zabezpieczenia pieniędzy”, nie trzeba w trakcie tej rozmowy ustalać, czy mówi prawdę. Nie należy również korzystać z numeru telefonu, który poda rozmówca, ani z linku przesłanego SMS-em.
Należy zakończyć połączenie i samodzielnie skontaktować się z bankiem – najlepiej przez numer znajdujący się w oficjalnej aplikacji, na stronie internetowej banku albo na karcie płatniczej. Jeśli rozmówca twierdził, że uczestniczymy w operacji policyjnej, można niezależnie skontaktować się z policją. Raciborscy funkcjonariusze właśnie takie zachowanie wskazują w swoim komunikacie: w przypadku informacji o zagrożeniu pieniędzy i konieczności natychmiastowego działania należy się rozłączyć i zweryfikować sytuację poprzez oficjalne kanały.
Warto pamiętać także o kodach autoryzacyjnych. Jeżeli ktoś podczas rozmowy telefonicznej prosi o podanie kodu BLIK, kodu SMS, danych logowania, zatwierdzenie nietypowej operacji w aplikacji albo instalację oprogramowania umożliwiającego zdalny dostęp do telefonu czy komputera, powinno to natychmiast uruchomić alarm.
Bank lub policja nie potrzebują Twoich pieniędzy do „złapania oszustów”
W podobnych historiach często wykorzystywany jest jeszcze jeden chwyt: rozmówcy sugerują, że klient ma pomóc policji złapać przestępców lub nieuczciwych pracowników banku. Może zostać poproszony o zachowanie całej sprawy w tajemnicy, ponieważ trwa „akcja operacyjna”. Z punktu widzenia ofiary jest to szczególnie skuteczne, bo utrudnia najprostszą formę weryfikacji – rozmowę z rodziną, znajomym czy prawdziwym pracownikiem banku.
Zasada jest jednak banalnie prosta: policja nie prowadzi operacji wymagających od przypadkowego obywatela zaciągania kredytów i przekazywania własnych pieniędzy przestępcom. Bank również nie zabezpiecza rachunku poprzez polecenie klientowi, aby wypłacił środki, przesłał je na „bezpieczne konto” albo zaciągnął dodatkową pożyczkę. Raciborska policja podkreśla to wprost.
Co zrobić, jeżeli pieniądze zostały już wysłane?
W takiej sytuacji liczy się czas. Należy natychmiast skontaktować się ze swoim bankiem, poinformować o oszustwie i poprosić o podjęcie dostępnych działań zmierzających do zatrzymania lub odzyskania środków. Następnie trzeba zgłosić sprawę policji. Nie warto czekać do następnego dnia ani samodzielnie prowadzić dalszych rozmów z przestępcami.
Trzeba również zabezpieczyć wszystko, co może później stanowić dowód: historię połączeń, SMS-y, wiadomości w komunikatorach, numery rachunków, potwierdzenia przelewów, dokumenty dotyczące zaciągniętych kredytów, adresy stron internetowych oraz dane podawane przez rozmówców. Jeżeli na polecenie oszustów instalowano jakiekolwiek aplikacje lub programy do zdalnej obsługi urządzenia, należy poinformować o tym bank oraz policję i potraktować telefon lub komputer jako potencjalnie przejęty.
Sprawa 27-latka pokazuje przy tym skalę możliwych konsekwencji. W oszustwie nie zawsze chodzi o opróżnienie istniejącego rachunku. Przestępcy mogą próbować wykorzystać również zdolność kredytową ofiary, przez co finansowe skutki przestępstwa mogą wielokrotnie przekroczyć wartość oszczędności, które dana osoba posiadała przed odebraniem telefonu.
Najważniejsza zasada: prawdziwa instytucja pozwoli Ci się rozłączyć
Oszuści potrzebują kontroli nad sytuacją. Dlatego wymagają natychmiastowego działania, pozostania na linii, zachowania tajemnicy i wykonywania kolejnych poleceń. Każda próba przerwania rozmowy oznacza dla nich ryzyko, że ofiara skontaktuje się z prawdziwym bankiem, rodziną albo policją i cała historia natychmiast się rozsypie.
Jeżeli więc rzekomy pracownik banku lub policjant mówi, że Twoje pieniądze są właśnie zagrożone, nie próbuj wygrać z nim na argumenty. Rozłącz się. Następnie sam znajdź oficjalny numer banku i sprawdź, czy rzeczywiście cokolwiek dzieje się z Twoim rachunkiem. Kilka minut poświęconych na niezależną weryfikację może zdecydować o tym, czy skończy się na nieprzyjemnym telefonie, czy – jak w przypadku 27-letniego mieszkańca powiatu rybnickiego – na stracie sięgającej około 800 tysięcy złotych.
Źródło informacji o zdarzeniu: Komenda Powiatowa Policji w Raciborzu, komunikat z 28 września 2026 r.

