Nie możesz odzyskać swoich pieniędzy z upadłej giełdy kryptowalut? Dla fiskusa nie musi to mieć żadnego znaczenia. Ministerstwo Finansów potwierdziło, że klienci Zondacrypto, którzy wymienili kryptowaluty na złotówki, euro lub dolary, mogą być zobowiązani do zapłaty 19-procentowego podatku dochodowego, nawet jeśli giełda nigdy nie wypłaciła im środków. To kolejny cios dla osób poszkodowanych w jednej z największych afer na polskim rynku kryptowalut. Nie dość, że utracili dostęp do swoich pieniędzy, to teraz mogą zostać zmuszeni do sięgnięcia do własnej kieszeni, by rozliczyć zysk, którego nigdy nie mogli wykorzystać.

Sprawę nagłośniła 16 października 2026 roku „Rzeczpospolita”, przedstawiając odpowiedź Ministerstwa Finansów na pytania dotyczące rozliczeń podatkowych klientów Zondacrypto. Stanowisko resortu jest jednoznaczne: sama niemożność wypłaty pieniędzy z giełdy nie oznacza, że przychód podatkowy nie powstał. Jeżeli inwestor dokonał skutecznej wymiany kryptowaluty na tradycyjną walutę, fiskus uznaje taką operację za zdarzenie podatkowe. Niezależnie od tego, czy pieniądze trafiły później na jego rachunek bankowy.

Zondacrypto nie wypłaciła pieniędzy? Dla fiskusa transakcja i tak się odbyła

Żeby zrozumieć problem, trzeba najpierw wyjaśnić, jak w Polsce opodatkowany jest handel kryptowalutami. Samo posiadanie Bitcoina czy Ethereum nie generuje podatku dochodowego. Nie powstaje on również przy zwykłej wymianie jednej waluty wirtualnej na inną. Sytuacja zmienia się jednak wtedy, gdy kryptowaluta zostaje sprzedana za tradycyjne pieniądze, takie jak złote, euro czy dolary. W świetle polskich przepisów jest to odpłatne zbycie waluty wirtualnej, a osiągnięty dochód podlega 19-procentowemu podatkowi.

I właśnie tutaj zaczyna się problem klientów Zondacrypto. Ministerstwo Finansów wskazuje, że obowiązek podatkowy związany ze sprzedażą kryptowalut nie jest uzależniony od faktycznego wypłacenia pieniędzy z giełdy. Liczy się moment realizacji wymiany. Jeżeli użytkownik sprzedał Bitcoina, a na jego rachunku giełdowym pojawiło się saldo wyrażone w złotówkach, fiskus traktuje to jako przychód, nawet jeśli próba wypłaty zakończyła się niepowodzeniem.

Resort powołuje się na art. 17 ust. 1 pkt 11 oraz ust. 1f ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. W przypadku kryptowalut nie stosuje się ogólnej zasady uzależniającej powstanie przychodu od otrzymania pieniędzy albo postawienia ich do dyspozycji podatnika. Oznacza to, że według przyjętej wykładni samo niewypłacenie należności przez giełdę nie eliminuje przychodu podatkowego.

W praktyce powstaje sytuacja, w której człowiek może nie mieć ani swoich kryptowalut, ani pieniędzy z ich sprzedaży, a mimo to pozostawać zobowiązany do zapłacenia podatku.

Nie dostałeś ani złotówki, ale skarbówka chce kilka tysięcy? Oto jak to działa

Wyobraźmy sobie inwestora, który kilka lat temu kupił kryptowaluty za 20 000 złotych. Wraz ze wzrostem ich wartości jego inwestycja osiągnęła 60 000 złotych. Postanowił więc sprzedać kryptowaluty za złotówki i wypłacić pieniądze na swoje konto bankowe. Transakcja sprzedaży została zarejestrowana na giełdzie, saldo zmieniło się z kryptowalutowego na złotówkowe, ale pieniędzy nie udało się wypłacić. Niedługo później platforma przestała działać.

W takim przypadku, zakładając brak innych transakcji i kosztów wpływających na roczne rozliczenie, urząd skarbowy rozpozna 60 000 zł przychodu, 20 000 zł kosztów i 40 000 zł dochodu. Podatek wyniesie 7 600 złotych. Problem polega na tym, że inwestor nie dostał swoich 60 000 złotych. Co więcej, nie ma pewności, czy kiedykolwiek je odzyska. Mimo to, według stanowiska Ministerstwa Finansów, sama niewypłacalność giełdy nie pozwala automatycznie pominąć uzyskanego przychodu.

To oczywiście przykład uproszczony. Rzeczywiste rozliczenie podatku zależy od wszystkich transakcji dokonanych w danym roku, prawidłowo udokumentowanych kosztów oraz kosztów nierozliczonych w poprzednich latach. Nie zmienia to jednak istoty problemu: podatnik może być zobowiązany do zapłaty podatku z własnych, dostępnych środków, mimo że pieniądze ze sprzedaży kryptowalut pozostały zablokowane na niewypłacalnej platformie.

Trudno dziwić się oburzeniu poszkodowanych. Państwo nie gwarantowało bezpieczeństwa ich inwestycji ani wypłacalności giełdy, ale jednocześnie domaga się przestrzegania zasad podatkowych tak, jak gdyby wszystkie transakcje zakończyły się bez najmniejszych problemów.

Ministerstwo Finansów potwierdza. Wcześniej podobnie rozstrzygnęła skarbówka

Październikowe stanowisko resortu nie jest pierwszym sygnałem świadczącym o takim podejściu administracji skarbowej. Już 22 lipca 2026 roku Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał interpretację indywidualną o numerze 0115-KDIT1.4011.479.2026.1.MK, dotyczącą przewalutowania kryptowalut na złotówki w ramach platformy giełdowej, z której nie można było odzyskać środków.

Wnioskodawczyni wskazywała, że dokonała przewalutowania w listopadzie 2025 roku, ale pieniądze nigdy nie zostały jej wypłacone. Następnie, jeszcze przed całkowitym zablokowaniem platformy w 2026 roku, ponownie zamieniła zapisane na rachunku złotówki na kryptowaluty. Argumentowała, że operacje odbywały się wyłącznie wewnątrz systemu giełdowego i nie przyniosły jej realnego przysporzenia majątkowego.

Krajowa Informacja Skarbowa nie zgodziła się z takim stanowiskiem. Uznała, że sprzedaż kryptowalut za złotówki stanowiła zdarzenie podatkowe niezależnie od późniejszej niemożności wypłaty środków. Ponowne nabycie kryptowalut w kolejnym roku podatkowym nie cofało również skutków wcześniejszej sprzedaży. Mogło natomiast skutkować powstaniem kosztów rozliczanych według zasad właściwych dla roku ponownego nabycia.

To niezwykle istotne rozróżnienie. Inwestor, który pod koniec 2025 roku sprzedał kryptowaluty za złotówki, a na początku 2026 roku odkupił je na tej samej platformie, nie może automatycznie uznać tych czynności za podatkowo neutralne tylko dlatego, że nigdy nie wyprowadził pieniędzy poza giełdę.

Interpretacja miała charakter indywidualny, a zatem nie jest rozstrzygnięciem sytuacji wszystkich poszkodowanych. Pokazuje jednak sposób, w jaki organy podatkowe podchodzą do problemu, a najnowsze stanowisko Ministerstwa Finansów potwierdza stosowanie ogólnych reguł także w przypadku klientów Zondacrypto.

Ministerstwo Finansów podtrzymuje stanowisko, zgodnie z którym brak wypłaty pieniędzy z giełdy nie wyklucza powstania przychodu podatkowego. Fotografia: gov.pl.

Giełda upadła, trwa śledztwo, a poszkodowani wciąż walczą o swoje pieniądze

Cała sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, gdy uwzględni się skalę problemów Zondacrypto. W kwietniu 2026 roku Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo dotyczące działalności giełdy. Przedmiotem postępowania stało się między innymi podejrzenie wprowadzania klientów w błąd co do możliwości zakupu i przechowywania kryptowalut oraz tradycyjnych pieniędzy. Już na początkowym etapie śledztwa prokuratura informowała o szkodach wynoszących nie mniej niż 350 milionów złotych.

Kolejne miesiące przyniosły dalsze problemy. W maju estoński organ nadzorczy częściowo zawiesił licencję BB Trade Estonia OÜ, spółki będącej operatorem Zondacrypto. W czerwcu licencja została ostatecznie cofnięta. Natomiast 27 sierpnia 2026 roku estoński sąd ogłosił upadłość operatora giełdy. Sprawa stała się przedmiotem postępowań prowadzonych przez organy ścigania w Polsce i Estonii. Polscy śledczy przedstawiali również zarzuty osobom związanym z funkcjonowaniem platformy, przy czym kwestie odpowiedzialności karnej pozostają przedmiotem postępowania, a samo postawienie zarzutów nie przesądza o winie.

W takiej rzeczywistości poszkodowani muszą mierzyć się z dwoma odrębnymi problemami. Pierwszy dotyczy odzyskania swoich pieniędzy od niewypłacalnego podmiotu. Drugi — rozliczenia podatku wynikającego z transakcji zarejestrowanych na tej samej platformie. Postępowanie upadłościowe nie powoduje automatycznego anulowania zobowiązań podatkowych jej klientów. Jednocześnie ewentualna zapłata podatku nie zwiększa ich szans na odzyskanie pieniędzy z giełdy.

Ale czy wymiana kryptowalut rzeczywiście nastąpiła? Tu pojawia się poważniejszy problem

Stanowisko Ministerstwa Finansów jest stosunkowo proste w sytuacji, gdy transakcja rzeczywiście została wykonana, a problem dotyczy wyłącznie późniejszej wypłaty pieniędzy. Jednak w przypadku Zondacrypto pojawia się jeszcze jedno pytanie: czy wszystkie operacje widniejące w systemie giełdowym rzeczywiście odpowiadały skutecznie przeprowadzonym transakcjom?

Nie jest to wyłącznie teoretyczna wątpliwość. Przedmiotem postępowań dotyczących giełdy są również kwestie związane z rzeczywistym istnieniem aktywów, sposobem ich przechowywania i prawidłowością zapisów w systemie. Radca prawny Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec wskazywał w analizie opublikowanej 17 października, że problem podatkowy nie sprowadza się wyłącznie do daty uzyskania przychodu. Kluczowe może być także ustalenie, czy operacja przedstawiona w panelu użytkownika rzeczywiście stanowiła wymianę kryptowaluty na prawny środek płatniczy, czy jedynie zmianę zapisów dotyczących roszczeń wobec niewypłacalnego operatora.

To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie. Czym innym jest skuteczna sprzedaż kryptowaluty, za którą kontrahent nie zapłacił, a czym innym sytuacja, w której do rzeczywistej wymiany w ogóle nie doszło. Sam fakt, że użytkownik widział określoną kwotę na ekranie, nie musi w każdym możliwym stanie faktycznym przesądzać o charakterze prawnym operacji.

Nie oznacza to jednak, że każdy poszkodowany może po prostu uznać wszystkie transakcje z Zondacrypto za nieistniejące. Taka ocena wymagałaby konkretnych dowodów i analizy prawnej. Stanowisko resortu pozostaje niekorzystne dla podatników, a skuteczne podważenie rzeczywistego charakteru transakcji mogłoby wymagać indywidualnego sporu z administracją skarbową.

Problem pozostaje więc otwarty. Państwo, które prowadzi postępowanie dotyczące możliwych nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy, powinno szczególnie ostrożnie oceniać także podatkowe konsekwencje operacji rejestrowanych przez tę platformę.

Czy wszyscy klienci Zondacrypto muszą zapłacić podatek? Nie

Wbrew temu, co mogłyby sugerować najbardziej alarmistyczne nagłówki, obowiązek zapłaty podatku nie dotyczy automatycznie wszystkich użytkowników upadłej giełdy. Ministerstwo Finansów wyraźnie rozróżnia kilka sytuacji. Osoba, która jedynie kupiła kryptowaluty i przechowywała je na platformie, ale nie dokonała ich odpłatnego zbycia, nie uzyskuje z samego posiadania kryptowalut przychodu podatkowego. Podobnie jest z inwestorem, który wymieniał wyłącznie jedne waluty wirtualne na inne, bez ich zamiany na tradycyjne pieniądze lub wykorzystania do opłacenia towarów, usług czy innych zobowiązań.

Podatek może natomiast wystąpić u osób, które dokonały skutecznej wymiany kryptowalut na złote, euro albo dolary, nawet jeśli środki pozostały na rachunku giełdowym. Co ważne, 19-procentowy PIT jest liczony od dochodu, a nie automatycznie od całej wartości sprzedaży. Podatnik uwzględnia udokumentowane koszty nabycia kryptowalut i ich zbycia, a także odpowiednie koszty nierozliczone z wcześniejszych lat. Jeżeli koszty przewyższają przychody, podatek nie wystąpi. Nadwyżka kosztów może natomiast zostać przeniesiona na kolejne lata według zasad dotyczących walut wirtualnych.

Samo nabycie kryptowalut, mimo braku ich późniejszej sprzedaży, również może wymagać wykazania kosztów w zeznaniu PIT-38. Oznacza to, że brak podatku do zapłaty nie zawsze oznacza brak obowiązku złożenia deklaracji.

Co powinni zrobić poszkodowani klienci Zondacrypto?

Przede wszystkim nie należy utożsamiać dwóch różnych postępowań: podatkowego oraz upadłościowego. Osoby poszkodowane powinny zabezpieczyć historię transakcji, potwierdzenia przelewów, wyciągi bankowe, korespondencję z giełdą, zrzuty ekranu pokazujące stan rachunku oraz nieudane próby wypłaty pieniędzy. Dokumenty te mogą być potrzebne zarówno do dochodzenia roszczeń, jak i do prawidłowego ustalenia przychodów i kosztów podatkowych. Szczególnie istotne jest odtworzenie rzeczywistych dat oraz charakteru przeprowadzonych operacji.

Uwaga na termin 27 października 2026 roku. Prokuratura Krajowa przypomina, że do tego dnia wierzyciele powinni zgłosić swoje roszczenia syndykowi upadłej spółki BB Trade Estonia OÜ. Funkcję syndyka pełni Margus Lentsius, z którym można kontaktować się pod adresem [email protected]. Złożenie zawiadomienia o przestępstwie w polskiej prokuraturze nie zastępuje zgłoszenia wierzytelności w estońskim postępowaniu upadłościowym. Należy więc dopilnować obu procedur, jeśli dotyczą naszej sytuacji.


Więcej na ten temat pisaliśmy kilka dni temu: Zostały 2 tygodnie na zgłoszenie wierzytelności względem Zondacrypto w Estonii. Uwaga na falę oszustów


Osoby, które w 2025 roku sprzedały kryptowaluty za tradycyjne waluty i nie wykazały tego w rozliczeniu, powinny zweryfikować swoje zeznanie PIT-38 oraz ewentualną konieczność jego korekty. Natomiast sprzedaż dokonana w 2026 roku będzie co do zasady rozliczana w deklaracji składanej do 30 kwietnia 2027 roku. Trzeba pamiętać, że giełdy kryptowalut nie mają obowiązku wystawiania informacji PIT-8C dotyczących takich transakcji, dlatego ciężar prawidłowego rozliczenia spoczywa na podatniku.

Jeżeli podatek rzeczywiście jest należny, ale poszkodowany nie ma środków na jego zapłatę, może wystąpić do urzędu skarbowego o ulgę w spłacie zobowiązania. Art. 67a Ordynacji podatkowej przewiduje między innymi możliwość odroczenia terminu płatności, rozłożenia podatku na raty, a w przypadku zaległości podatkowych również ubiegania się o ich umorzenie. Nie są to jednak ulgi przyznawane automatycznie. Każdy wniosek podlega indywidualnej ocenie, a samo stwierdzenie, że giełda upadła, nie gwarantuje pozytywnej decyzji.

W sprawach spornych, szczególnie gdy pojawiają się wątpliwości co do rzeczywistego wykonania transakcji, rozsądne będzie skorzystanie z pomocy doradcy podatkowego lub prawnika zajmującego się rozliczeniami kryptowalut. Możliwe jest również wystąpienie o indywidualną interpretację podatkową, choć trzeba pamiętać, że znane już stanowisko KIS jest dla poszkodowanych niekorzystne.

Uwaga na oszustów oferujących odzyskanie pieniędzy z Zondacrypto

Problemy giełdy kryptowalut przyciągnęły także zainteresowanie kolejnych oszustów. Już w kwietniu 2026 roku prokuratura ostrzegała przed materiałami publikowanymi w mediach społecznościowych, w których nieznane podmioty oferowały rzekomą pomoc w odzyskaniu zablokowanych środków. W takich materiałach wykorzystywano między innymi wygenerowane komputerowo wizerunki ekspertów finansowych.


Więcej na ten temat pisaliśmy jakiś czas temu: Upadłość Zondacrypto: Jak zgłosić wierzytelność w Estonii i nie dać się oszukać po raz drugi?


Poszkodowani powinni więc zachować szczególną ostrożność wobec osób kontaktujących się z nimi z propozycją odblokowania rachunku, odzyskania kryptowalut lub przyspieszenia wypłaty. Żaden wiarygodny syndyk ani urzędnik nie powinien wymagać podania frazy odzyskiwania portfela kryptowalutowego czy przesłania środków na prywatny portfel w celu rzekomej weryfikacji. Dane kontaktowe syndyka i szczegóły postępowania należy każdorazowo sprawdzać w oficjalnych komunikatach instytucji państwowych oraz estońskich rejestrach.

Utrata pieniędzy na upadłej giełdzie nie powinna być początkiem kolejnego oszustwa. Przestępcy bardzo często wykorzystują desperację osób, które już raz zostały poszkodowane i szukają sposobu na odzyskanie swoich oszczędności.

Fiskus działa zgodnie z przepisami. Ale czy tak powinno wyglądać prawo?

W całej sprawie nie sposób pominąć jednego istotnego faktu: Ministerstwo Finansów nie wymyśliło osobnego podatku dla klientów Zondacrypto. Resort wskazuje na istniejące od lat regulacje dotyczące odpłatnego zbycia walut wirtualnych, które obowiązują niezależnie od kondycji finansowej giełdy. Z punktu widzenia obowiązującego prawa stanowisko o powstaniu przychodu w chwili rzeczywiście dokonanej wymiany ma swoje uzasadnienie.

Jednak istnienie podstawy prawnej nie oznacza automatycznie, że jej zastosowanie w każdej sytuacji prowadzi do sprawiedliwego rezultatu. Szczególnie wtedy, gdy podatnik nie może odzyskać środków, operator platformy upadł, a organy ścigania badają okoliczności funkcjonowania całego przedsięwzięcia. W takiej sytuacji konieczne jest nie tylko mechaniczne odczytanie przepisów, ale również rzetelne zbadanie tego, co w rzeczywistości wydarzyło się z majątkiem obywatela.

Można oczywiście argumentować, że państwo nie powinno ponosić finansowych konsekwencji nietrafionych inwestycji obywateli. To uzasadnione stanowisko. Rynek kryptowalut jest ryzykowny, a inwestorzy muszą liczyć się z możliwością straty. Jednak ryzyko inwestycyjne to jedno, a pobieranie podatku od dochodu wykazanego w systemie niewypłacalnej giełdy, którego realny charakter może być kwestionowany, to zupełnie inny problem. Nie chodzi o zwolnienie wszystkich inwestorów kryptowalutowych z podatków, lecz o sprawiedliwe potraktowanie osób poszkodowanych wskutek upadłości pośrednika.

Państwo ma do dyspozycji instrumenty pozwalające łagodzić szczególnie dotkliwe skutki obowiązujących regulacji. Może również rozważyć rozwiązania systemowe dotyczące sytuacji, w których podatnik nie tylko nie otrzymał środków, ale utracił realną możliwość ich odzyskania. Na razie jednak klienci Zondacrypto nie otrzymali szczególnych zasad rozliczenia wynikających z samego faktu upadłości giełdy.

Najbardziej gorzka konkluzja pozostaje więc niezmienna: możesz nie odzyskać pieniędzy ze swojej inwestycji, możesz przez lata dochodzić ich od upadłego operatora, ale termin rozliczenia z fiskusem i tak nadejdzie. I to właśnie pokazuje, jak dramatyczne konsekwencje dla zwykłego człowieka może mieć połączenie niewypłacalności instytucji finansowej z przepisami podatkowymi, które nie zawsze nadążają za rzeczywistością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *